"JESTEM OSOBĄ ZDRADZAJĄCĄ... "
z piosenkarką - Grażyną Łobaszewską rozmawia Jarek Wasik

Jesteś piosenkarką ekskluzywną?
To jest pytanie? Hmm...Jeżeli towar nie jest dla wszystkich, to jest towarem ekskluzywnym.
Wiesz, że na prawie wszystkich eliminacjach do festiwali i programów telewizyjnych młodzi ludzie śpiewają Twoje piosenki?
Wiem, bo bywam często zapraszana do jury. Poza śpiewaniem, zajęłam się również pracą dydaktyczną w Krakowie w Szkole Teatralnej i we Wrocławskiej Akademii Piosenki, więc spotykam się z młodymi ludźmi. Słuchając ich zauważyłam, że gro zżyna wszystko z pierwowzoru, każde wejście, zaśpiew, melizmat.
Trudno Cię skopiować?
 Sama mam z tym problem.
Skąd wziął się pomysł na piosenkę "Brzydcy"?
Wchodziłam po schodach ze swoim narzeczonym do Janka Wołka i poprosiłam, żeby napisał dla mnie tekst, a on wychylił się przez poręcz i krzyknął z góry: "już wiem: brzydka ona, brzydki on, a taka ładna miłość!". Tak wyglądaliśmy, a z góry zawsze lepiej się patrzy.
Wołek jest bardzo dobrym tekściarzem.
Jest przede wszystkim świetnym obserwatorem i dlatego ma o czym pisać. On ostatnio zaczął mówić, ale normalnie tego nie robił. Ja też nie należę do osób wylewnych.
 Utrzymujecie kontakty towarzyskie?
Czasami. Trudno jechać z Gdyni na koniec Polski, żeby wypić kawę z Jankiem.
Urodziłaś się przecież w Gdańsku...
Ale kupiłam większe mieszkanie w Gdyni przy parku krajobrazowym, skąd  jest cudowny widok na morze. Gdańsk, Sopot, Gdynia: to MOJE TRÓJMIASTO...
To przecież daleko, a w Twoim zawodzie ciągle trzeba podróżować. Nie chciałaś nigdy zdradzić Trójmiasta?
Ja zdradzałam notorycznie. Jestem osobą  zdradzającą! To jest obecnie mój trzynasty adres i myślę, że już tu osiądę. Mieszkałam po parę lat i w Poznaniu i w Warszawie, Wrocławiu, ale zawsze czułam się w tam jak w nieswojej sypialni. Nad morzem oddycham!
 Jak wyglądał Twój debiut?
Zwyczajnie - po staropolsku. Wszystkie dzieci chodziły do szkoły muzycznej, więc ja, jako najmłodsze, trzecie dziecko też koniecznie musiałam, a jak nie chciałam, to byłam "lekko karconą dziewczynką". Szkoła oczywiście mi się przydała, mogłam śpiewać i sama sobie akompaniować. Potem były kluby i praca w chórkach u różnych gwiazd m.in. u U. Sipińskiej i Halinki Frąckowiak.
Ile razy byłaś na opolskim Festiwalu?
Uuu! Nie zliczę! Musiałabym w pamięci policzyć kiełbasy salami. Za każdym razem  bardzo miłe panie z bufetu festiwalowego, odkładały mi po lasce lub dwie prawdziwej, węgierskiej kiełbasy, którą uwielbiam do dziś.
 Ale w 1991r. jak już przyjechałaś, to wygrałaś piosenką napisaną wspólnie ze Staszkiem Sojką.
Tak się stało. To wszystko zrodziło się "za pięć dwunasta", jednak pierwsi dostrzegli mnie w Opolu dziennikarze. To od nich już  wcześniej dostałam nagrodę.
Skąd przyjaźń z Mietkiem Szcześniakiem?
Z Zielonej Góry! Braliśmy oboje udział w obradach jury przy Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Podczas bankietu On podszedł i zapytał, czy mógłby obok mnie  usiąść, bo nikogo tam nie znał, a przecież mnie też nie znał! Długo nie posiedzieliśmy, bo poruszane tam tematy nas nie ruszały, więc poszliśmy na długi spacer i tak się zaprzyjaźniliśmy.
Ten spacer trwa do dziś.
 Jak się Was razem obserwuje, to widać, że po prostu strasznie się uwielbiacie!
To prawda, ale też się czasami strasznie kłócimy, tylko po to, żeby sobie pewne rzeczy wyjaśniać. Robimy to natychmiast, wkładamy w to całe swoje emocje, bo On jest emocjonalny jak ja, następuje krótkie spięcie i już jest ok.
Jest jeszcze ktoś taki z branży muzycznej?
To są raczej bliższe lub dalsze znajomości, z Mietkiem to jest to!
 Czyli jest przyjaźń między kobietą, a mężczyzną?
No jest! My to wiemy.
Jaka jest Polska?
Jest taka, że jak zwiedzałam "pół świata", to zawsze do niej wracałam, mimo że w wielu miejscach było mi lepiej. Nigdy nie pomyślałam, żeby stąd zwiać.
Da się żyć bez polityki?
Nie, bo choć są tacy ludzie, którzy się tym nie interesują jak np. ja, to polityka każdego z nas dotyka. Gdy w sklepie jest podwyżka, odczuwam to i pani z kasy również.  Nie czytam codziennej prasy, a prócz kilku wybranych pozycji, polskiej telewizji nie oglądam prawie w ogóle. Lubię National Geografic, Discovery, i cudowne koncerty "na żywo" na kanale Music. To jest moja polityka na moje życie.
Bardzo proszę - dokończ zdania:
Gdy widzę słodycze...
To nie kwiczę!
Najpiękniejsze kasztany...
Nie byłam w Paryżu, ale najpiękniejsze kasztany to te, które zbieraliśmy, jak mój syn Michał był mały i z których  robiliśmy ludziki.
Milczenie jest złotem...
A fortuna kołem się stacza.
Uparcie i skrycie...
Ja wcale nie skrycie kocham życie.
Choć tyle żalu w nas...
Z tym się nie zgadzam!
 Ty jesteś w ogóle bardzo optymistyczną osobą!
No właśnie, a nie widać po twarzy, prawda?
Widać, widać...
A ludzie mówią: nadymana, nadmuchana, ciągle smutna i wściekła. Nie wiem, jak niektórzy ludzie patrzą...
 Może to są ci, którzy postrzegają przez skórę, a nie przez serce?
Jak ładnie powiedziałeś! Musisz to sobie koniecznie zapisać.