"POSIADACZ STAREJ DUSZY"
Z Grzegorzem Kopalą - byłym  członkiem grupy JUST 5 - rozmawia Jarek Wasik

Czy trzeba się uczyć śpiewać, żeby śpiewać?
Trzeba! Ale to nie znaczy, że trzeba chodzić do  szkoły. Należy podpatrywać, szukać, to wszystko zależy od etapu, na jakim znajdujesz się w danej chwili. Fachowcy zwykle pomagają.
Poszedłeś do szkoły, bo czułeś, że musisz...
Nie. Ja po prostu wiedziałem, że chcę śpiewać. Idąc tam, nie myślałem o lekcjach i wykładach, ale wiedziałem, że jedno mam jak w banku: będę śpiewał. Innej alternatywy nie było, więc gdy za pierwszym podejściem nie przyjęto mnie do "śpiewania", wylądowałem w wojsku.
Półtora roku?
Byłem ostatnim rocznikiem, który załapał się na dwa lata, jednak wyszedłem pół roku szybciej. Zdarzył się tam cud. Trafiłem na porządnego faceta, który był wtedy dyrektorem zespołu reprezentacyjnego GRANICA i to on umożliwił mi wyjazd na egzaminy. Życzliwy człowiek. W ogóle w życiu trafiam na życzliwych ludzi.
Pamiętasz moment angażu do JUST 5?
Pewnie, że tak. To był domofon z propozycją spotkania, do którego doszło nazajutrz. Poszedłem, usłyszałem  parę konkretów - krótka piłka. Nie zastanawiałem się długo, bo w tym czasie urodziła się Maja, więc trudno było zrezygnować z perspektywy zapewnienia przyszłości mojej rodzinie A ponieważ rozmowy były rzeczowe...
 Na dodatek nowość: pierwszy polski boysband...
W ogóle o tym nie myślałem, całą sprawę potraktowałem jak dobrą propozycje pracy.
Zespół zaczął się od Ciebie?
 Nie. Byłem ostatni. Potrzebowali chyba starszej duszy, która to ogarnie.
Drużynowego?
Kogoś takiego. Nie mogę powiedzieć, że "ojcowałem", ale czułem odpowiedzialność za tych chłopaków. Będąc najstarszym, musiałem się ich nauczyć. Początkowo drażnił mnie brak dyscypliny, bo ja żyłem już w kieracie, ale to był przejściowy etap, po którym wszyscy zrozumieli, że musimy dawać z siebie wszystko bez względu na czas i miejsce. Szybko okazało się też, że są to fantastyczni goście. Tak pozostało przez 3 lata.
Ile zagraliście koncertów?
Kilkaset. Około 500. W drugiej połowie 1997r. zrobiliśmy 100 tys. kilometrów..
 Bywaliście też drużyną piłkarską. To zajęcie było przedłużeniem prób?
Bardzo lubiliśmy ze sobą grać, oczywiście nie wszyscy, bo Shadi nienawidził tego sportu, natomiast Robert wolał koszykówkę, ale Bartek, Daniel i ja kochamy piłkę. Graliśmy prywatnie, ale też jako JUST 5. Zdarzyło nam się zmierzyć z zawodową drużyną piłki plażowej. Przeciwnicy grali bardzo brutalnie, bo przegrywali, a to byłaby dla nich obraza, że przyjechały pedały z JUST 5 i ich ograły!. Mieliśmy nad nimi przewagę, zaskoczyliśmy ich, sędzia nie gwizdał fauli - przegraliśmy.
 Wielu ludzi intrygują kontrakty zawierane przez artystów. Musiałeś ukrywać, że masz żonę i dzieci?
W kontrakcie czegoś takiego nie było, natomiast początkowo były sugestie, żeby się z tym nie obnosić. W tej chwili zupełnie inaczej  na to patrzę, bo kiedy zobaczyłem, co dzieje się naokoło zespołu, postanowiłem chronić moją rodzinę, adres i telefon. Klatki schodowe, w których mieszkali moi koledzy z zespołu wyglądały fatalnie.
 To były wyrazy miłości czy nienawiści?
Nie ma znaczenia, co to było. Było bardzo męczące.
Ale przecież się "wystawiłeś"...
Zgoda, ale nie wszystko jest na sprzedaż.
 Odszedłeś z JUST 5 i nagrałeś solowa płytę. Poszedłeś "na swoje", czy "po swoje"?
Jeszcze przed powstaniem zespołu zainteresowałem firmę fonograficzną swoimi piosenkami, miałem zresztą z chłopakami nagrać tylko  pierwszy album, ale ponieważ grupa otrzymywała sporo propozycji, projekt solowy musiał poczekać na inne czasy.
Z kim teraz pracujesz?
Dobrałem muzyków, którzy są profesjonalistami, ale ważne, że lubią przebywać w swoim towarzystwie - to równocześnie świetni ludzie i świetni kumple. Teksty napisali dla mnie Grzegorz Tomczak, Piotr Bukartyk i Szymon Mucha, których sposób odbierania rzeczywistości bardzo mi odpowiada. Trafili w mój gust, więc mogę  powiedzieć, że to, co w tej chwili śpiewam, jest moje.
Masz takie miejsce na ziemi, gdzie chciałbyś pojechać?
W tej chwili marzę o wyjeździe z rodziną nad morze, nad nasze morze, żeby było słońce i dzieci mogły się pobawić.
A gdzieś dalej?
Meksyk albo Ameryka Południowa - tam doznać wrażeń i pobyć blisko tych egzotycznych kultur.