"PO CHIŃSZCZYŹNIE MAM WIZJE" -
z wokalistką Reni Jusis rozmawia Jarek Wasik

Chciałaś kogoś zapomnieć?
Nie. Nie miałam aż tak dramatycznych przeżyć, choć są rzeczy,  których wolałabym kiedyś nie zrobić. Gdybym się jeszcze raz urodziła, być może pokierowałabym pewne sprawy trochę inaczej. Wszystkie osoby które spotykam, wiele dla mnie znaczą, są cennym doświadczeniem, więc nawet jeśli trudnym, to  ważnym, bo czegoś się - dzięki niemu - uczę.
Czyli był ktoś taki, kogo nie mogłaś zapomnieć.
Jest wiele takich osób. Często myślę, że spotkałam pewnych ludzi dzięki losowi. To, że nasze drogi z Yarem rozeszły się , nie  oznacza, że w przyszłości nie będziemy czegoś wspólnie robić, przecież gdyby nie jego zainteresowanie moją osobą jakieś pięć lat temu, prawdopodobnie nie udzielałabym tego wywiadu dzisiaj. Jest wielu ludzi, przede wszystkim mężczyzn, którym wiele zawdzięczam i którzy mnie wiele nauczyli. Tacy mężczyźni chyba mi imponują, są zawsze krok do przodu i znają odpowiedzi na pytania, których ja nie znam.
Zostało Ci coś z "zucha"?
To śmieszne, ale czasami mówię do siostry, że zdobywam nowe sprawności. Zdobyłam już sprawność "kucharza" i "śpiewających szóstek".
Moje zainteresowanie harcerstwem wynikało z prostej przyczyny: imponowała mi świetna organizacja letniego  wypoczynku i możliwość spotykania ludzi o podobnych fascynacjach. Pamiętam, jaka byłam dumna, kiedy zostałam wybrana do solowego zaśpiewania zwrotki w piosence.  Wszyscy wtedy wskazali na mnie, bo doskonale wiedzieli, że uwielbiam  śpiewać. Czasy "zuchów" spędziłam pod czujnym okiem Magdy Turowskiej.
Z tamtych czasów pochodzi powiedzenie "dzielna z Mielna"?
Nie. To był 1997r. Wracałam z Opola, gdzie podczas festiwalu zamknęłam wszystkie negocjacje związane z moim kontraktem i wtedy w samochodzie padło to hasło. Z początku trochę mnie to drażniło, ale potem przylgnęło do mnie i chyba mi pomogło.
Cieszysz się, że zwiałaś z Mielna?
Nie zwiałam. Ja jeżdżę za chlebem. Tam gdzie jest praca, tam ja jestem. Jeśli gdzieś kiedyś wyjadę, to nie będzie ucieczka, tylko poszukiwanie nowych dróg. Ostatnio zostałam  zaproszona z zespołem na Węgry, tydzień temu graliśmy w New Jarsey i w Nowym Jorku, chciałabym zawsze zostać w tych miejscach na dłużej, ale to nie jest ucieczka, tylko "głód świata".
Jesteś z wykształcenia dyrygentką?
Jestem dyrygentem  chóralnym. Wykształcenie zawdzięczam Akademii Muzycznej w Poznaniu. Mam marzenie, żeby kiedyś zadyrygować chórem, ciągle zresztą zjawiają się ludzie z propozycją takich projektów, ale wiem, jakie to jest pracochłonne, więc nie mogę sobie w tej chwili na to pozwolić, pomijając tremę, z prostego powodu, że dawno tego nie robiłam.
Czy Twoje wyobrażenia sukcesu z młodości pokryły się z tym, co masz w tej chwili?
Dla mnie sukces w tamtych czasach był równoznaczny z posiadaniem własnego zespołu. Wzorem była Kajah, która miała swoich chłopaków, którzy z nią przyjeżdżali i dla niej grali. Nie postrzegałam ich indywidualnie, bo byli zespołem Kajah i imponowało mi, że taka krucha istota jak ona, panowała nad takim "zakładem pracy", dodatkowo zatrudniając znakomitych muzyków. Oczywiście myślałam o popularności, co dzisiaj wychodzi mi bokiem - chętnie bym z zrezygnowała z tego aspektu kariery (śmiech).
Byłaś kiedyś u wróżki?
Byłam u astrologa, ale to się chyba czymś różni. Jestem daleka od sięgania rad u wróżki, ponieważ wierzę, że swoją przyszłość można programować. Gdy czytasz jakiś horoskop i okazuje się, że w tym tygodniu "wszystkie barany wyjadą w góry i będą szczęśliwe", to myślisz sobie, że też wyjedziesz, bo po pierwsze jesteś baranem, a po drugie też chcesz być szczęśliwy. Kiedyś dowiedziałam się, że moja data i godzina urodzenia wskazują na to, że będę samotnikiem, więc wmawiałam to sobie, zamiast z tym walczyć, a przecież ja jestem zwierzęciem stadnym.
Wierzysz w przypadek czy przeznaczenie?
To bardzo trudne pytanie. Wolę chyba wierzyć w przypadek, bo wydaje się, że jeszcze  możemy coś zmienić. Powiem krótko: lubię pomagać szczęściu.
Przeczytałaś Harry'ego Pottera?
Oj, dzisiaj czytałam znajomy dzieciom przez pół godziny, choć książkę kupiłam rok temu. Wybieram się na film, a książkę będę czytać w odcinkach (śmiech).
Na którym boku śpisz?
Na lewym.
Zdradź, co Ci się najczęściej śni.
Jeśli zjem chińszczyznę, albo indyjskie potrawy, wtedy śnią mi się horrory, jakieś niesamowite wizje i pogonie, a ja jestem  niestety uzależniona od takiej kuchni. Ostatnio śniło mi się, że jestem bardzo chora, co we śnie potwierdził lekarz i powiedział: musi pani przez pół dnia, codziennie, nosić placki ziemniaczane pod pachami. Totalna abstrakcja! We śnie jestem w stanie się popłakać, a nawet krzyczeć.
Opowiedz, jak mieszkasz.
Mieszkam w tej chwili w Warszawie, kupiłam to mieszkanie rok temu, ale powoli chciałabym się wynieść gdzieś, gdzie będzie jakiś kawałek zieleni, gdzie będę mogła posadzić kwiatki... Moja druga dusza jest ogrodnikiem. Jak będę miała szklarnię, a w niej własne pomidory, to będę najszczęśliwsza na świecie.
Piosenkarka i ogrodnik?
Jest jeszcze we mnie niespełniona  restauratorka! Mam nadzieję, że w drugiej połowie roku poczynię konkretne kroki w tym kierunku. To są pasje moich rodziców, którymi mnie zarazili.
"Coś" wg Reni:
  Coś pysznego...
 O Matko! Jadam  same pyszne rzeczy, poza tym potrafię zrobić "coś z niczego". Ostatnio zadano mi   pytanie: jeśli będziesz miała w lodówce chrzan, musztardę i pieprz, to zrobisz z tego jakieś danie? Przyznaję jednak szczerze, że największą słabość mam do różnych ciastek.
Coś śmiesznego...
Komedie Woody Allena.
Coś depresyjnego...
Deszcz.
Coś drażniącego...
Chamstwo. Dzisiaj mnie spotkało.
Coś lirycznego...
Spokój.
 Coś tabu...
Wszystko, co dotyczy mojej prywatności.
Coś optymistycznego...
Gorzej być nie może.