"NIEWIDYWANA EWA DE."
Z Ewą Drzyzgą rozmawia Jarek Wasik

Zadajesz ludziom bardzo intymne pytania. Czy sama na takie odpowiesz?
(śmiech) Zaczynamy ten wywiad od wyrazu "śmiech" w nawiasie? (śmiech)
Nie mogę obiecać, że odpowiem na każde pytanie, tak jak nie może mi tego obiecać każdy mój gość. Każdy ma prawo ustalić sobie granicę. Ja też daję sobie takie prawo.
Zdradziłaś radio dla telewizji?
Nie, bardzo nie lubię, jak ktoś mówi, że przeszłam, bo przejście kojarzy mi się z wypowiedzeniem etatu i otrzymaniem go w następnej firmie, a ja chcąc być niezależna, nie zgodziłam się na etat w TVN-ie.
Radiowcy mówią o tym, jak o zdradzie.
Jedni  mówią, że to zdrada, a inni, że do radia zawsze się wraca, bo do telewizji idzie się na chwilę. Nie wiem jak będzie ze mną, ale miałam taki etap w życiu, (jak by to powiedzieć, żeby nie skłamać...)  to co robiłam w radiu, stało się zamkniętym rozdziałem, przyszedł czas na coś nowego.
A jak trafiłaś do RMF-u?
Dostałam propozycję od zespołu ludzi, którzy budowali Radio Małopolska "Fan".  Miało być ono przekaźnikiem radia z Francji, 24 godziny na dobę muzyka i pomiędzy wiadomości. To był wtedy szok. Swoje pierwsze kroki stawiałam w Radiu Kraków.
Miałaś przygotowanie w tym kierunku?
 W ogóle nie! Ja skończyłam filologię rosyjską.
Cofnijmy się w czasie. Gdzie się wychowałaś?
W kilku miastach i kilku szkołach, w rodzinie 4 osobowej z młodszym bratem.
Kraków, Warszawa, Wrocław, Jelenia Góra - to są te podstawowe miasta, w których mieszkaliśmy.
Masz czas na przyjaciół z tamtych lat?
Właśnie mam bardzo mało czasu! Ze szkołą podstawową to jest w ogóle trudne, bo chodziłam do  sześciu. Od paru miesięcy noszę się z zamiarem skontaktowania  z moją przyjaciółką Celiną, która wyjechała za granicę. A! Spotkałam się niedawno z grupą kilku przyjaciół z czasów liceum na planie programu "Ananasy z naszej klasy" i byłam naprawdę szczęśliwa, że ich zobaczyłam.
 Jak się z nimi spotykasz, to traktują Cię inaczej, przez to, że jesteś panią z telewizji?
Raczej nie. Na początku zadają mi oczywiście pytania o gości itd., ale takie pytania zadają wszyscy ludzie jakich spotykam. Przede wszystkim wspominamy - to jest przecież nasza wspólna płaszczyzna.
Często ludzie pytają, co trzeba zrobić, żeby pracować w telewizji?
To pytanie rzeczywiście słyszę często i mam na nie odpowiedź, że nie wiem! Są chyba dwie szkoły: trzeba albo czegoś bardzo chcieć albo pracować, pracować, pracować, a praca sama do ciebie przyjdzie.
Jesteś polską Ophra Winfrey?
Są tacy, którzy tak mówią. Ona jest językiem - kodem dla całego świata, Ophra to słowo - wytrych, wszyscy wiedzą, o kogo i jaki styl, chodzi. To jest oczywiście bardzo miłe być do niej porównywaną.
Podglądasz kolegów z zagranicy?
Kiedyś tak, kiedy nie myślałam, że będę pracować w telewizji, najwięcej, gdy byłam w Stanach. To było wtedy coś niebywałego na polskie realia, oglądałam te programy z ciekawości, ucząc się przy okazji języka.
Jak się żyje z asystentką?
Bardzo miło. Gdyby nie Asia... czasami boję się myśleć, co by było, gdyby  jej nie było. Znamy się jeszcze z radia i mogę powiedzieć, że bardzo na niej polegam.
Ona nosi twój terminarz?
Mamy równoległe. Ja się jej spowiadam... z tego, co robię.
 Za takimi ludźmi jak Ty stoi sztab ludzi. Opowiedz o sztabie.
Sztab jest. Każdy odpowiada za swoją działkę. Producentem jest Bożena Janik (z Opola), która znalazła odpowiednich ludzi do zespołu, a ma już doświadczenie, bo zbudowała  już takich parę.
Macie zebrania?
Oczywiście! Właśnie wracam z zebrania.
To są notoryczne zebrania?
Zebranie goni zebranie, ale sama jestem zdania, że nie ma lepszego sposobu na omówienie tego, co będziemy  realizować na ekranie, niż rozmowa. Ja jestem super zwolennikiem rozmów.
Produkujecie obecnie 6 programów tygodniowo. Jak przebiega taki proces?
Jednego dnia kręcimy 2 odcinki, czyli mamy 3 dni nagrań. I tak: poniedziałek - właśnie zebranie, od wtorku do czwartku -  nagranie, piątek - zebranie, sobota i niedziela - czytanie scenariuszy, wszystkich historii, dopytywanie, sprawdzanie i tak w kółko.
Można powiedzieć, że "Rozmowy w toku" uczą zwykłego widza np. tolerancji, ale z drugiej strony, że ten program wykorzystuje ludzkie nieszczęścia, upubliczniając je.
Myślisz o tym, że można komuś zrobić krzywdę, jak się go pokaże w telewizji?
Myślę przede wszystkim o tym!  Wszyscy, którzy pracują w tym zespole doskonale wiedzą, jakie ja mam do tego nastawienie. My mnie eksperymentujemy na ludziach i nie pokazujemy, że taka postawa jest zła, a taka dobra. Każda sytuacja jest inna, bo są osoby, które chcą  przyjść i "dać świadectwo", obnażyć swoją duszę i opowiedzieć swoją historię, ponieważ dla nich, to jest część kuracji. Tak bywa z alkoholikami i narkomanami, którzy swoją historię opowiadali już wiele razy np. w klubie AA.
Za każdym razem rozpatrujemy, co jest dla gościa najlepsze, na ile możemy mu pomóc, dlatego nie zawsze pokazujemy twarz, czasami rozmawiamy tylko przez telefon. Mogę zdradzić, że mamy już poza anteną zaplecze, które uruchamiamy, żeby pomóc komuś konkretnie np. interwencją u radnego lub konsultacją z terapeutą.
Będę się czepiał. To bardzo ładnie, że pomagacie, tylko po co to pokazywać w telewizji?
Od tego, żeby pomagać i nie pokazywać w telewizji są ośrodki społeczne, kuratorzy, Caritas. Telewizja pokazuje, ale też pomaga. My chcemy załatwiać więcej niż paręset indywidualnych spraw w roku, chcemy również zmieniać mentalność. Problem nienazwany nie istnieje, przecież jeszcze nie tak dawno w  Polsce nie było alkoholizmu, bo się o nim po prostu nie mówiło, choć był. Nie chcemy rezygnować z pokazywania ludzi "po przejściach", bo widzowie zawsze prędzej im uwierzą, niż profesorom z wieloma fakultetami. Chciałabym jeszcze  wyjaśnić, że "Rozmowy w toku" mówią czasem o szczęściu, tylko te mówiące o problemach, bardziej zapadają w pamięć.
Nie wiem, czy mi odpowiesz, ale zapytam. Czy Ci ludzie dostają pieniądze za udział w programie?
Nawet  nie wiesz, ile razy odpowiadałam na to pytanie. Trzeba chyba dać w tej sprawie ogłoszenie płatne! Sprawa wygląda następująco: zwracamy koszty podróży, żeby gości nie obciążać, czasami rozmawiamy z szefem w pracy, żeby dał wolne na czas zdjęć, bywa, że organizujemy nasz transport lub gwarantujemy hotel.
To jak to się robi, że się znajduje panią z agencji towarzyskiej, która opowiada o swojej pracy?
Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z taką osobą, która  siedziała na widowni i otworzyła się, bowiem w studiu nawiązała się dyskusja. Nie zgadzała się z twierdzeniem, że pracować w tym zawodzie, to jest pójść na łatwiznę, bo stwierdziła, że wie, co znaczy wychować piątkę dzieci i nie chce być ciągle opluwana.
Myślisz, że twój program może np. nauczyć widzów, żeby mówili gej zamiast pedał?
Jest taka szansa, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy się tego nauczą.
Ewa! Powiedz szczerze. Skąd nagle znajduje się na planie bukiet kwiatów, gdy gość zaczyna się niespodziewanie oświadczać swojej partnerce? Nic nie reżyserujecie?
A! To ja Ci powiem skąd się wziął ten bukiet. Z mojej garderoby! W tym momencie, kiedy gość to powiedział, pomyślałam: Boże, muszą być kwiatki i wtedy kierownik planu Paweł przybiegł z bukietem z mojego wazonu. Mam naprawdę zgrany zespół. Bywamy jednym organizmem.
Teraz będzie komplement! Coraz ładniej wyglądasz w programie...
 Nie jestem po operacjach plastycznych.
Tego pytania nie zadałem, bo jest przeznaczone dla uczestników Big Brother, ale chciałem zapytać, czy masz stylistę?
Na początku pracowałam ze stylistami, kiedy przyszła na nich moda, ale strzyże mnie od lat ten sam fryzjer i robi to, tak jak on chce.
Lubisz bywać?
A jestem widywana? Są dwa salony, warszawski i krakowski, pierwszy jest za daleko, a na drugi nie mam czasu.
Marzysz o wspaniałych wakacjach?
Moim marzeniem jest polecieć do Meksyku. Byłam już tam co prawda za radiowych czasów i obsługiwałam wizytę premiera, ale ciągle wsiadałam i wysiadałam z samolotu, w którym brakowało powietrza. Trudno to nazwać pobytem. Chcę polecieć na prawdziwe wakacje, z pysznym jedzeniem. Chcę też móc poznawać tamtych cudownych ludzi. Nie potrzebuję do tego premiera.
 
    
    
    

[Elżbieta Adamiak ]
[Michał Bajor ]
[Ewa Bem ]
[Blue Cafe ]
[Budka Suflera ]
[Paweł Deląg ]
[DJ Adamus ]
[Ewa Drzyzga ]
[Funkygor ]
[Fiolka]
[Fisz]
[Artur Gadowski ]
[Waldemar Goszcz ]
[Katarzyna Groniec]
[Jah4]
[Reni Jusis]
[Tomasz Kamel]
[Grzegorz Kopala]
[Grażyna]
[Laureaci FPG ]
[Łzy]
[Janusz Onufrowicz ]
[Anna Panas ]
[Krystyna Prońko ]
[Elżbieta Skrętkowska]
[Katarzyna Pysiak]
[Katarzyna Skrzynecka ]
[Piotr Woźniak ]
[Elżbieta Zapendowska]
[Pr