"KLUB W AUTOBUSIE"
z DJ Adamusem - rozmawia Jarek Wasik

Myślałeś, że zagrasz kiedyś na opolskim Festiwalu?
Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, że może się to wydarzyć. Mogę powiedzieć, że to Festiwal "nagiął" się do moich możliwo-ści, a nie ja do Festiwalu.
Jako dziecko chodziłeś z rodzicami na koncerty do amfiteatru?
Pierwszy Festiwal zaliczyłem w 1990 roku.  To było podsumowanie rockowej edycji, pamiętam występy Oddziału Zamkniętego i Maanamu.
Czy koncerty Hip-Hop i Sceny Klubowej mogą się stać kultowe, jak wspominany do dziś koncert "Zielono mi..." poświecony twór-czości Agnieszki Osieckiej?
Na widowni jest już inne pokolenie. Zeszłoroczny koncert hip-hopowy był przełamaniem pewnej bariery i tabu. W tej chwili im-prez tego rodzaju jest w Polsce bardzo wiele, więc nie podejrze-wam, że dzisiejszy  koncert będzie jakimś mega wydarzeniem poza medialnym. To będzie na pewno wydarzenie dla telewizji. Myślę, że występ DJ-ów w Opolu jest czymś ważnym dla  środowiska.
Że zostało dostrzeżone...?
I nastąpiła integracja.  Część wykonawców zna się tylko ze swojej twórczości, a w Opolu mają możliwość poznać się personalnie, porozmawiać, powymieniać doświadczenia... Pamiętam, że artyści którzy przyjeżdżali na Festiwal, za najbardziej cenne uznawali  właśnie spotkanie. Wczoraj przyjechaliśmy do Opola autobusem z Warszawy i już w czasie podróży zintegrowaliśmy się dosyć mocno. Nad całością wyjazdu patronat objęła Radiostacja.
 Jest w Opolu szansa na rozpowszechnienie muzyki klubowej, choć nie ma tu klubu?
To zjawisko jest bardziej ogólnopolskie niż opolskie. Nie ukrywam, że wśród przyczyn opuszczenia przeze mnie Opola był fakt, że na imprezę, którą  przygotowywałem przez dwa tygodnie przychodziło piętnaście osób.
Koncert Polskiej Sceny Klubowej sprzedałby się w amfiteatrze?
Nie wiem. Trudno mi powiedzieć, czy miejsce jest aż tak ważne, ale myślę, że jest lepiej dla tego  koncertu, że odbywa się na "offowej" scenie.
Lepiej, bo ludzie nie muszą płacić za bilety?
Podejrzewam, że gdyby musieli zapłacić, to nie byłoby nikogo. Cieszę się, że ludzie dowiedzą się, że taka muzyka istnieje.
Czy w Opolu powinna być Radiostacja,. która promuje ten gatunek?
Radiostacja powinna mieć ogólnopolski zasięg, bo to jedyna na obecną chwilę alternatywna rozgłośnia. W tych miastach, gdzie gra ta rozgłośnia, clubbing jest na o  wiele wyższym poziomie.
Dlaczego clubbing kojarzony jest z narkotykami?
Kiedyś z narkotykami kojarzyli się hipisi, potem punk rock, każda kolejna subkultura jest tak kojarzona. Narkotyki są w ja-kiś sposób kulturotwórcze... to  nie ulega wątpliwości. Ja nigdy nie "wciągałem", choć pewnie wśród ludzi dla których gram, jest wielu, którzy żywią się czymś takim.
Czy dla artystów z Waszego środowiska jest wyróżnieniem zagrać na Love Parade?
 Jestem jednym z czterech DJ-ów, którzy zagrają tam w tym roku, choć nigdy nie grałem techno. Zagranie tam, to na pewno nobilitacja i fantastyczna przygoda.
Zgadzasz się z teorią, że DJ-e, to nie są muzycy, tylko złodzieje?
 Nie! To jakiś absurd. W tej chwili większość DJ-ów to producenci. W wielu wypadkach grają swoje kompozycje, choć nie mają szans na koncerty promocyjne z całym zespołem.
Kto jest najlepszym DJ-em na świecie?
 Trudno powiedzieć, to bardzo względne.
Ile trzeba zapłacić za występ DJ-a?
Może nie rozmawiajmy o pieniądzach. (śmiech) Powiem krótko: średni miesięczny zarobek w Opolu, to jest cena za jeden "set" w Warszawie.
Powiedziałeś, że warto przyjechać na stare śmieci. Paru Opolan ma wiele wspólnego z dzisiejszym dniem Festiwalu.
Jest wielu ludzi stąd, którzy poznali się dopiero w stolicy i złapali ze sobą świetny kontakt. W tym roku oprócz mnie i Funky-gor'a przyjechał człowiek, który podczas koncertu Sceny Klubowej robi wizualizację (do muzyki, którą grają DJ-e, skleja na żywo fragmenty filmów, trójwymiarowych animacji, małych elementów graficznych i z tych wszystkich obrazów tworzy kolaż). Mówię o Dobrym Rafale. (Rafale Turskim)
Zdradzisz swoje największe marzenie?
Chciałbym pojechać na Jamajkę.